Copyright PZ4SEG © 2008

Warsztaty Kulinarne „Przysmaki z Doliny Soły”
  

Dzięki organizacji oraz opiece pań Kamyk i Rybak 22 września dotarliśmy do miejsca, gdzie kończy się asfalt, a zaczyna inne życie. Korzystając z kursowego autobusu (czytaj: MZK Oświęcim, linia 17) za niewielką opłatą można zwiedzać tę krainę, pachnącą świeżym powietrzem, które unosi się dokoła. Lecz nie po to przyjechaliśmy do Harmęż (zwiedzanie, niestety, nie powiodło się). Prawdziwym celem naszej podróży były niewinne, ale jakże pociągające obcowanie ze starszą młodzieżą z pobliskich Kół Gospodyń Wiejskich. Pierwsze wrażenie jak podróż w nieznane. Gdzie tu pójść, gdzie się schować – już za późno, nie uciekniesz. Czas wyboru zbliżał się nieuchronnie.

 

Kości zostały rzucone. Operacja nr 1, kryptonim „Śledzie faszerowane w cieście i racuchy” – osoby przydzielone: Klaudia Z. Joanna G. Paulina R. Operacja nr 2, kryptonim „Kluski tarte z  sosem kiełbasianym” – osoby przydzielone: Renata S., Patrycja B., Karolina O., Sandra B., Dorota S., Przemysław L. Operacja nr 3, kryptonim „Prażone” – osoby przydzielone: Maciej K. Grzegorz Z. Reszta jest tajna, osoby wtajemniczone mogą dowiedzieć się więcej z księgi „Przysmaki Doliny Soły”. Niepodzielnie zapanowały hałas i zamęt, przyprawione szczyptą magii: „Umyj, opłucz, sortuj, zmieszaj, pokrój, przesyp, dopraw poczekaj… (niech przejdzie), ugotuj, podsmaż, uduś”; „Czary mary wielkie gary, niech się zrobi racuch cały”. Przechadzając się pomiędzy stanowiskami, słyszymy szepty:

„- Podejdź chłopcze, nie wahaj się, skosztuj.”
„- Mmm… Co to jest, gdzie ja jestem…. Mama ?”

 
Niebo dla podniebienia - niesamowite uczucie: jesz jak w transie i próbujesz, i jeszcze, i jeszcze, i więcej nie możesz, siadasz, umierasz. Podnosisz się, jedynym ratunkiem jest świeże powietrze, wiec idziesz się dotlenić.

 
Kawka wypita, ciastko zjedzone - już kończymy, czas się zbierać, posprzątać, pozbierać to, co swoje, i poczekać na autobus, który zabierze nas pod szkołę.

 

Opracował: Przemysław Lubecki, uczeń klasy III TG     

 

 

-- Niemal pół wieku w tym samym miejscu -  teraz także w necie --