Warsztaty Kulinarne „Przysmaki z Doliny Soły”
Dzięki organizacji oraz opiece pań Kamyk i Rybak 22 września
dotarliśmy do miejsca, gdzie kończy się asfalt, a zaczyna inne
życie. Korzystając z kursowego autobusu (czytaj: MZK Oświęcim, linia
17) za niewielką opłatą można zwiedzać tę krainę, pachnącą świeżym
powietrzem, które unosi się dokoła. Lecz nie po to przyjechaliśmy do
Harmęż (zwiedzanie, niestety, nie powiodło się). Prawdziwym celem
naszej podróży były niewinne, ale jakże pociągające obcowanie ze
starszą młodzieżą z pobliskich Kół Gospodyń Wiejskich. Pierwsze
wrażenie jak podróż w nieznane. Gdzie tu pójść, gdzie się schować –
już za późno, nie uciekniesz. Czas wyboru zbliżał się nieuchronnie.
Kości zostały rzucone. Operacja nr 1, kryptonim „Śledzie faszerowane
w cieście i racuchy” – osoby przydzielone: Klaudia Z. Joanna G.
Paulina R. Operacja nr 2, kryptonim „Kluski tarte z
sosem kiełbasianym” – osoby przydzielone: Renata S., Patrycja
B., Karolina O., Sandra B., Dorota S., Przemysław L. Operacja nr 3,
kryptonim „Prażone” – osoby przydzielone: Maciej K. Grzegorz Z.
Reszta jest tajna, osoby wtajemniczone mogą dowiedzieć się więcej z
księgi „Przysmaki Doliny Soły”. Niepodzielnie zapanowały hałas i
zamęt, przyprawione szczyptą magii: „Umyj, opłucz, sortuj, zmieszaj,
pokrój, przesyp, dopraw poczekaj… (niech przejdzie), ugotuj,
podsmaż, uduś”; „Czary mary wielkie gary, niech się zrobi racuch
cały”. Przechadzając się pomiędzy stanowiskami, słyszymy szepty: „-
Podejdź chłopcze, nie wahaj się, skosztuj.” Opracował:
Przemysław Lubecki, uczeń klasy III TG
![]() |